Kraków ma swoją pamięć. Osadza się ona nie tylko na placach i w kamienicach, ale także w ciszy zaułków, gdzie czas zdaje się zatrzymywać, by przypomnieć o wieczności. Jednym z takich miejsc jest Skałka – klasztor nad Wisłą, gdzie według legendy przelano krew patrona Polski, świętego Stanisława. Lecz oprócz sakralnego cienia, który pada na to miejsce od XI wieku, kryje się tu jeszcze jedna, mniej widoczna, ale nie mniej ważna historia – Biblioteki Klasztoru Paulinów na Skałce. Większość turystów kojarzy jedynie bibliotekę na Jasnej Górze, jednak również w murach tego krakowskiego klasztoru kryje się wiele cennych skarbów, pisze krakow1.one.
Między modlitwą a pamięcią

Gdy w 1472 roku król Kazimierz IV Jagiellończyk przekazał Skałkę zakonnikom z Jasnej Góry, prawdopodobnie nie przypuszczał, że daje początek jednej z najtrwalszych instytucji duchowych Krakowa. Paulini byli zakonem surowym, skłonnym do kontemplacji i nauki. Przybyli do Krakowa nie tylko z modlitwą, ale i z tomami z potężnej, przepełnionej starodrukami biblioteki jasnogórskiej. Początkowo zbiory były skromne – zaledwie po kilka ksiąg na półkach w celach. Były to pisma Ojców Kościoła, psałterze, komentarze teologiczne – wszystko, co potrzebne do życia w ciszy. Jednak ksiąg szybko zaczęło przybywać: przynoszono je, darowano, zostawiano jako duchowy spadek.
Już w XVII wieku biblioteka klasztoru paulinów na Skałce stała się wielkim skarbcem wiedzy, który rósł wraz z klasztorem. Gromadzono stronice pachnące woskiem i czasem, a zakonnicy wertowali łacińskie foliały, studiując dorobek swoich poprzedników. Czytano Lutra, studiowano Tomasza z Akwinu, by lepiej zrozumieć Boga. Ta biblioteka nie miała kart czytelniczych ani godzin otwarcia; jej istotą był proces: czytać, przepisywać, interpretować. Mówiąc współczesnym językiem, ta świątynia wiedzy była swoistą filią biblioteki jasnogórskiej.
Skarby duchowości

Świat wokół zmieniał się gwałtownie, czasem bezlitośnie. Jednak biblioteka na Skałce, niczym liturgia, utrzymywała swój powolny, głęboki rytm. Echa dziejowych burz, które przetaczały się przez Polskę w XVIII i XIX wieku, docierały także do krakowskiego klasztoru paulinów. Gdy pod koniec XVIII wieku Polska zniknęła z mapy Europy, rozdarta przez trzy zabory – Austrię, Prusy i Rosję – klasztory w całym kraju stały się celem ataków. Większość z nich zlikwidowano lub ograbiono, szczególnie okrutnie postępowano w zaborach rosyjskim i pruskim.
Kraków miał jednak szczęście: znalazł się pod zaborem austriackim, gdzie paulini zachowali częściową autonomię. I choć Skałka utraciła część swojego wpływu, pozostała czynnym klasztorem. W tamtych latach biblioteka stała się skarbnicą tożsamości, bo gdy państwowość upadała, bronią pamięci stawały się książki. Zakonnicy nadal gromadzili starodruki, przepisywali kroniki i restaurowali zniszczone tomy. Pod oprawami z owczej skóry kryły się nie tylko traktaty teologiczne, ale i obraz narodu, którego imienia nie można było wymawiać na głos, lecz które można było wyczytać między wierszami.
Cisza między kartami

XX wiek przyniósł nową falę zagrożeń. Podczas I i II wojny światowej klasztor na Skałce cudem uniknął całkowitego zniszczenia. W latach okupacji nazistowskiej miejscowi paulini musieli na zewnątrz podporządkować się nowej władzy, ale w ukryciu chronili i ratowali książki. Niektóre teksty, długo uważane za zaginione, odnajdywano dekady później w skrytkach: za fałszywymi ścianami, w zamkniętych skrzyniach, a nawet za ołtarzem.
A potem nastała władza komunistyczna, a nowy rząd nie uznawał ani zakonników, ani książek, które nie pasowały do ideologii. Jednak i tym razem Skałka przetrwała. Paulini nie prowadzili otwartego oporu – po prostu kontynuowali swoją pracę: strzegli ciszy i cennych ksiąg. Mieszkańcy nie wspominali przedstawicielom nowej władzy o unikatowej bibliotece, dzięki czemu ocalała ona przed zniszczeniem. Zbiory nie były powiększane, ale przetrwały, choć czasem w fatalnych warunkach, bez pieniędzy i profesjonalnych konserwatorów. Przetrwały z nadzieją, że nadejdzie czas, gdy znów zostaną otwarte.
Miejsce, gdzie strzeże się ksiąg i wiary

W XXI wieku rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę prace nad ratowaniem dziedzictwa piśmienniczego dawnej Rzeczypospolitej. Jak się okazało, najcenniejsze skarby dziedzictwa narodowego przechowywano właśnie w bibliotekach klasztornych paulinów. Na Jasnej Górze Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika zawarł umowę z Uniwersytetem Śląskim. Inicjatorom zależało nie tylko na zachowaniu unikatowych starodruków, ale także na udostępnieniu ich wszystkim zainteresowanym.
Podpisano umowę o współpracy, która stała się ważnym krokiem w działaniach na rzecz ochrony i rozwoju polskiej kultury. Wcześniej prace obejmowały jedynie Jasną Górę i klasztor na Skałce w Krakowie, a od tego momentu rozszerzono je na wszystkie kościoły i klasztory paulińskie. Chodziło nie tylko o konserwację i katalogowanie ksiąg, ale także o digitalizację całych zbiorów paulińskich. Turyści rzadko widują te księgi, ale czasami badacze, historycy i teologowie zwracają się do przeora z prośbą o dostęp do tego wielowiekowego archiwum duchowych skarbów.
Instytucja strzegąca pamięci stuleci

Biblioteka klasztoru paulinów na Skałce jest mniej znana niż biblioteka jasnogórska. Jednak pewne wzmianki historyczne, lokalne wydarzenia i ciekawe okoliczności z nią związane badacze odnaleźli w zapiskach zakonników i zachowanych kronikach. Mowa między innymi o tym, że podczas Potopu Szwedzkiego, gdy nawet Jasna Góra była oblężona, klasztory w całej Polsce ratowały relikwie, księgi i dokumenty. W kronikach krakowskiego klasztoru zachowały się świadectwa, że zakonnicy na Skałce przechowywali najcenniejsze księgi w skrytkach pod klasztorem, a część z nich wysyłali nawet na Jasną Górę. Stąd pochodzi opowieść o foliałach owiniętych w płótno i ukrytych za ołtarzem, które przypadkowo odnaleziono dopiero w XIX wieku podczas remontu.
W XVIII wieku przy bibliotece prowadzono osobne „księgi konfesjonalne” – rękopiśmienne spisy pielgrzymów i mieszkańców Krakowa, którzy przychodzili do klasztoru, by się spowiadać lub uczestniczyć w rekolekcjach. Zapisy te częściowo przetrwały i uważane są za jedno z najcenniejszych źródeł dla historyków badających życie codzienne i demografię XVIII-wiecznego Krakowa. Dokumenty te długo uważano za mało istotne, dopóki w latach 90. XX wieku polscy badacze nie zaczęli wykorzystywać ich jako materiału socjologicznego. A przechowywano je właśnie w bibliotece klasztornej na Skałce.
Skarby biblioteki klasztoru paulinów w Krakowie

W latach 30. XX wieku, podczas porządkowania zbiorów, jeden z paulinów natrafił na rękopis kazania podpisanego przez Jakuba Wojciecha Rogalę – mało znanego krakowskiego zakonnika, który w XVIII wieku prowadził ożywioną polemikę z jezuitami. Kazanie było napisane po polsku, z łacińskimi wstawkami i dość śmiałą krytyką duchowieństwa miejskiego. Tekst długo pozostawał bez należytego opracowania i dopiero w latach 80. został zbadany. W XXI wieku jest uważany za unikatowy przykład „ludowej teologii barokowej”.
Jeden z najbardziej tajemniczych epizodów miał miejsce w połowie XX wieku. W 1953 roku Służba Bezpieczeństwa (SB) przeprowadziła rewizję w klasztorze na Skałce, szukając „antypaństwowej literatury” – w szczególności zachodnich wydań dzieł religijnych, które przemycano z Watykanu. Według przekazów, podczas rewizji jeden z agentów próbował skonfiskować oprawioną w skórę Biblię. Stojący obok zakonnik cicho ostrzegł, że to Słowo Boże, i jeśli zostanie zabrane z klasztoru, nieszczęśnika będzie mógł uratować tylko sam Pan. Agent przestraszył się i odłożył księgę na miejsce. Epizod ten został później opisany w pamiętnikach księdza Mariana Górskiego, który w tamtym czasie posługiwał w klasztorze na Skałce. Co ciekawe, wspomniana Biblia wciąż znajduje się w zbiorach klasztornych.
Księgi, które przetrwały imperia

We współczesnym świecie bibliotekę paulinów na Skałce niektórzy mieszkańcy nazywają „szeptem w czasie burzy”: skromna, zamknięta, niemal niewidoczna, a jednak niezłomna. Nikt nie trafi do niej przypadkiem, idąc od kawiarni do sklepu z pamiątkami; nie prowadzą do niej żadne drogowskazy. A jednak ona istnieje. To nie tylko miejsce, gdzie przechowuje się bezcenne księgi, ale także przestrzeń, w której wiedza nie jest dewaluowana przez liczbę cytowań, strony nie potrzebują polubień, a cisza jest formą wdzięczności. Tam nie czyta się w pośpiechu i nie zgłębia tematów dla ocen, lecz odkrywa skrywane przez wieki tajemnice, by zrozumieć i ocalić.
Być może właśnie takie miejsca tworzą prawdziwą ciągłość kultury: nie głośne muzea czy zdigitalizowane biblioteki, ale ciche, skromne pomieszczenia, gdzie książki są nie tylko nośnikami informacji, ale i aktem zaufania wobec przyszłych pokoleń. W bibliotece klasztoru paulinów na Skałce ten porządek trwa od stuleci, a zakonnicy nie zamierzają go zmieniać.
